Z miłości w nienawiść przejść można bardzo łatwo. Czas tak szybko pędzi, że aż trudno się spostrzec, że to już jest to uczucie. Nie boli mnie to, że go nie ma. Boli mnie to, że dalej wychodzą jego oszustwa, których się wyparł. Żyje jakby się nic nie stało, zero sumienia. Może nie musi go mieć, ale przepraszam by się przydało. Zabrał mi najlepsze lata życia. I co? I nic. On bawi się dalej w mikołaja z Alicją, a ja próbuje żyć dalej. Beznadziejnie to brzmi. Ale niszcząc mnie psychicznie spowodowała, że trudno będzie mi zaufać ponownie. Nie nawidzę go za to. A może wystarczy trochę czasu i się uda zapomnieć? Czas pokaże...
niedziela, 10 grudnia 2017
piątek, 17 listopada 2017
Duma
Miło usłyszeć, że ktoś jest z Ciebie dumny. Kiedy się latami tego nie słyszy, brzmi dziwnie, ale odchodząc od T. sama jestem z tego dumna. Dumna z siebie i szczęśliwa. Wiem, że to było to, czego potrzebowałam. Teraz, albo nigdy. I nie jest mi w dalszym ciągu z tym źle. Daleko mi do równowagi w życiu i emocjach, ale wiem, że jestem na dobrej drodze.
Czeka mnie terapia psychologiczna. Cieszę się z tego powodu, choć trochę na nią poczekam z różnych powodów. Strach przed nim i strach przed odejściem, ciągłe wytykanie wszystkiego, zdrady, manipulowanie, długo by wymieniać, spowodowało u mnie masę psychosomatycznych objawów. Ale najgorszy jest dermografizm i ciągła potrzeba drapania. Jak bardzo miłość może być destrukcyjna. Aż strach myśleć o kobietach, które mają gorzej. I żal mi Alicji, i tych pozostałych dziewczyn, które będą w jego życiu. A będą na pewno. kwestią czasu jest, jak ją zdradzi. Żal, bo trafią na kretyna, który się nigdy nie zmieni.
poniedziałek, 23 października 2017
Czas mija...
Czas mija, szybko i intensywnie. A ja jestem coraz bardziej szczęśliwym człowiekiem !
Zabrał mi wszystko, a dał strach i poczucie bycia gorszą. Dziś jestem szczęśliwym człowiekiem, bo mam spokój, bo uczę się swojej wartości na nowo. Mam plany. Marzenia. I nie muszę się bać, że ktoś je zgani, wyśmieje. Żyję. Minął miesiąc, a ja mam wrażenie jakby moje emocje dostały nowego tchu. Uśmiecham się. Oddycham bez strachu. Nie muszę mieć telefonu przy tyłku i nie muszę się bać, że nie odbiorę telefonu. Jaki to luksus. Mój koszmar się skończył. I wcale mi go nie brakuje, choć myślę o nim. Myślę, jak o minionym wspomnieniu i wtedy pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Uśmiech radości i pewności, że teraz będzie już tylko lepiej. W końcu. Po tylu latach strachu i złych emocji.
czwartek, 5 października 2017
Chłodnym okiem...
Tak chłodnym okiem... Pierwsze dwa dni były trudne, ale ogarnął mnie spokój... Myślę o tym wszystkim, ale mnie to już nie stresuje. Z dnia na dzień poczułam, że jestem wolna, spokojna, nieuwiązana do niczego i nikogo. Zniszczyła mnie ta miłość. Czuję to po tym spokoju. Uczę się tego spokoju na nowo. I jest mi z tym dobrze...
Nie spodziewałam się, że on tak zareaguje. Tak jakby mu to było na rękę. Poddał się, poświęcił nas w imię czego? Nie dowiem się już, ale ważniejsze było, żeby nie rozmawiała z Alicją, bo biedna już też coś takiego przeżyła. Serio?!?!?! Jak to nawet 4 razy przeżyłam. I żyję dalej. Z dużym bagażem doświadczeń, ale żyję.
Jestem z siebie dumna. Do pewnych decyzji trzeba dojrzeć, może coś wycierpieć i znieść, aby podjąć właściwe decyzje. Nie wiem sama. Na pewno wiem, że w życiu nigdy nie można mówić nigdy. Nigdy nie wiemy w jakiej sytuacji postawi nas życie, czego zapragnie abyśmy doświadczyli. Wyobrażamy sobie, że tak a nie inaczej zareagujemy. I kiedy przychodzi ten moment, życie weryfikuje nasze zachowania i czyny...
Kupiłam sobie zegarek na rękę, żeby oduczyć się chodzenia ciągle i wszędzie z telefonem. Strasznie do miłe uczucie nie czuć kontroli i strachu przed tym, co tam będzie napisane. Detoks od niego i pewnych przyzwyczajeń. Już czuję, że jest mi lepiej...
piątek, 29 września 2017
To koniec...
I nastąpił ten dzień. Wiem, że zrobiłam dobrze.
Dawno nie byłam taka spokojna. Bałam się, a okazało się spokojnie, bez awantur, wyrzutów, podziału wszystkiego. Porostu pojechaliśmy każdy w swoją stronę. Przykre to jest...
Przykro mi, tak bardzo mi przykro. Daliśmy ciała i tyle. Każdy z nas na swój sposób. I każde z nas, kocha tę drugą osobę na swój własny sposób. Nie wiem czego zabrakło? Ale nie dało się już tak dłużej.
Miała nie płakać, ale nie mogę powstrzymać łez. Chciałabym wierzyć, że będzie dobrze i że jednak może jesteśmy sobie pisani. Ale wiem też, że on dalej będzie brnął w związek z Alicją. Chyba, że coś go zmieni. Tylko ile na to trzeba będzie czekać? I ile honoru każde z nas będzie musiało poświęcić, żeby się poddać drugiej osobie. To mamy wspólne - honor ponad wszystko. A czasem nie na tym polega życie.
Napisał mi wczoraj, że zmarnował swoje życie. Ja też. Jedziemy na tym samym wózku. Oboje coś zmarnowaliśmy - siebie nawzajem.
czwartek, 28 września 2017
No i jest!
Standard - bo standardem jest jego pytanie, czy mam ochotę na rozluźnienie i przyjemność?
Piszę, że nie, że chcę pogadać. I jest telefon.
Biedny ma problemy, więc on nie wie czy chce rozmawiać. Boże!!! Ciągle on!!! Każdy ma problemy, trzeba im stawiać czoła, a nie chować głowę w piasek. Mówię mu, że potrzebuję tego, bo to jest część mojej terapii. A on, że pierwszy raz słyszy, że chodzę. No właśnie!!! Nie mówimy sobie o osobie, o problemach, troskach. Właśnie o to chodzi, o rozmowę o tym. Wymyślił neutralne miejsce do spotkania, nie w domu u niego. Jak chcę pogadać to będziemy rozmawiać w publicznym miejscu. A jak byłoby bzykanie, to u niego. Nie ogarniam!!!
Ale już jest pierwszy krok za mną. Spokojna byłam, choć ciśnienie miałam 500/900.
Ale już jest pierwszy krok za mną. Spokojna byłam, choć ciśnienie miałam 500/900.
środa, 27 września 2017
Chwila prawdy i sądny dzień
Boże, choć w ciebie nie wierzę, daj mi jutro siłę. Może jutro wszystko się zmieni. Chcę, żeby się to już wszystko skończyło, raz na zawsze...
Nie chcę już żyć w strachu, a boję się strasznie...
poniedziałek, 25 września 2017
Czy dam radę?
Czy dam radę? Czy będę na tyle silna, żeby zawalczyć o siebie? Kto, jeśli nie ja!!!
Tak, Ty!
Zniszczyłeś mnie
Wniosłam Cię wysoko na przestworza
A Ty stamtąd teraz nie wracasz
Powoli doszło do tego, że pozwoliłeś mi spłonąć
A teraz jesteśmy popiołem na ziemi
Nigdy nie mów, że po prostu odeszłam
Zawsze będę cię pragnąć
Nie mogę żyć w kłamstwie, uciekając od życia
Zawsze będę cię pragnąć
Tak, Ty!
Zniszczyłeś mnie
Wniosłam Cię wysoko na przestworza
A Ty stamtąd teraz nie wracasz
Powoli doszło do tego, że pozwoliłeś mi spłonąć
A teraz jesteśmy popiołem na ziemi
Nigdy nie mów, że po prostu odeszłam
Zawsze będę cię pragnąć
Nie mogę żyć w kłamstwie, uciekając od życia
Zawsze będę cię pragnąć
piątek, 8 września 2017
Nienawidzę Cię...
Autentycznie, nienawidzę... Cyniczny ch*j z Ciebie. Nie życzy się nikomu źle, ale chciałabym, żebyś kiedyś upadł i był sam. I cierpiał. Sto razy mocniej niż osoby, którym zadałeś kiedyś ból.
Zniszczyłeś mnie, zgnoiłeś psychicznie. Spowodowałeś, że samoocena, którą budowałam przez 12 lat wzięła i poszła się piep***ć. Jestem emocjonalnym wrakiem, choć uważam, że do tej pory świetnie się kamuflowałam. Jestem nikim, bezwartościowym, nijakim tworem. Zdolnym tylko do bzykania. Taka prawda. Tak się czuję, kiedy myślę o Tobie, kiedy z Tobą jestem. Strach, który mnie ogarnia przesłania mi jasne spojrzenie na rzeczywistość. O to Ci chodziło? I co z tego masz? Niespecjalnie nic! Więc czemu mi to robisz nadal...
Boję się, autentycznie, że nie dam rady. Od przyszłego tygodnia zaczynam spotkania z psychologiem. Cieszę się i boję jednocześnie. Daje mi to nadzieję, że będę się lepiej czuć, nie będę się drapać, nie będzie mnie bolało serce. Ale boję się, bo będę musiała zmierzyć się z problemami, a nie wiem czy mam na to siłę.
Kiedyś mi powiedziałeś, przy okazji zdradzania mnie z Agnieszką vel Calineczką z Zabrza, że jak ktoś kogoś kocha to pozwoli mu odejść i być szczęśliwym. Liczę na to.
Dzień, w którym się od Ciebie uwolnię będzie moim najszczęśliwszym. I wiesz - to jest już moim marzeniem.
wtorek, 29 sierpnia 2017
Gorszy dzień
Ewidentnie mam gorszy dzień, bo się wewnętrznie denerwuję o byle co... Jak byłam na urlopie to tak nie było. Ukochane miejsce i ja sama. Tak jak kiedyś. Zawsze mnie to miejsce potrafiło uspokoić. Po czym ostatniego dnia słyszę przez telefon, że on i tak by nie pojechał, bo po co. Po co? Ano na przykład po to, że jak się komuś mówi kocham (ile w tym prawdy, tego już nie wiem) to się chce spędzać z nim czas, bo jeśli ktoś coś kocha to się go w tym wspiera, a nie gnoi na każdym kroku. Ale ty masz na to wszystko "wyjebane", jak sam twierdzisz. I nie potrafisz dostrzec jak bardzo wyjebane podejście niszczy kogoś, kogo kochasz rzekomo. No chyba, że bardziej kochasz Alicję... Wiesz, ja ciebie też kocham, ale coraz więcej też nienawidzę. NIENAWIDZĘ...
niedziela, 13 sierpnia 2017
Myślę o Tobie...
Autentycznie, myślę cały czas. Może to już obsesja. Myślę, o tym co dziś odkryłam, o tym co odkryłam wcześniej. Powinnam odejść. Ale wiesz, zwisa mi to. Wcześniej czułam złość i rozpacz. Teraz jest mi zwyczajnie przykro. Obiecałeś mi coś dwa lata temu i pod koniec zeszłego roku. I co? I nic. Dalej mnie zdradzasz i wciskasz kit. Mam inne problemy na głowie i Ty nie jesteś już dla mnie problemem nr 1. Chciałabym Ci dopiec, zemścić się. Z jedne strony chciałabym, żebyś poczuł to, co ja. Z drugiej wiem, że masz to w dupie. I to boli. Bo wydawało mi się, że zakochałam się kiedyś w kimś innym. Kimś kto ma uczucia, kto ma serce i sumienie. Zdaje się, zabrakło Ci tego dla mnie. Ta dziewczyna nie jest winna, żadna w sumie nie była. One nawet o mnie nie wiedziały. Wszystko jest takie skomplikowane. Nienawidzę ich, bo są, ale są tak naprawdę bogu ducha winne. I też są ofiarami, tak jak ja... Mogłabym i Alicję uświadomić, ale po co? O mnie żadna by się nie zatroszczyła...
Mam mieszane uczucia, bo coraz częściej zastanawiam się jakie jest bardziej silne: miłość czy nienawiść? Bo mam w sobie dla Ciebie już oba...
A miało by tak pięknie... Szkoda... Było minęło i nie wiem czy jesteśmy jeszcze w stanie cokolwiek z tego "było" uratować. Prawdopodobnie nie...
A może to taka wegetacja. Fajnie się spotkać raz na jakiś czas, coś tam porobić i się zmyć. Tylko, że mi to już nie wystarcza. Powiedziałeś ostatnio, że w dupie masz rodzinę, że nie masz jej i tak jest dobrze. A jeszcze rok temu deklarowałeś, że chciałbyś być moim mężem i mieć ze mną dziecko. Problem jest teraz taki, że ja nie wiem czy chcę. Bo gdybym miała żyć tak jak teraz do końca życia, to chyba nie chcę...
Bingo...
Cierpliwość popłaca.. Znalazłam kolejną pannę mojego T. Numer 4 - Alicja P. Wszystko idzie znaleźć. Wszystko...
Kolejna dziunia, która prezentuje zdjęcia na FB w jego domu, z psem, tym psem, którym ja się opiekuję jak jestem u niego. Brak słów...
piątek, 21 lipca 2017
Pociąg...
Wiem, że głupotą jest myśleć o tym, jak wpada się pod pociąg, stojąc na peronie. Wie, ale pomyślałam o tym. I to przeraża. Przeraża, to co mam w głowie i co jest tego powodem...
Kocham Cię, ale tak samo mocno Cię nienawidzę. A może mocniej? Sama już nie wiem...
Kocham Cię, ale tak samo mocno Cię nienawidzę. A może mocniej? Sama już nie wiem...
Łzy...
Jadąc dziś pociągiem, naprzeciwko mnie usiadła młoda dziewczyna. Ładna brunetka, o pełnych ustach. Uśmiechnęła się, powiedziała "dzień dobry" i zapatrzyła się w okno. Płakała. Próbowała ukryć łzy. Zabawne, bo ja też. Obie patrząc pusto w szybę pociągu, płakałyśmy. Drżące usta zdradzały, że to łzy z bólu, rozpaczy. Ja płakałam z powodu złamanego kolejny raz serca. Ona - nie wiem?
Mój płacz spowodowany był kolejny raz tym samym. Nie wiem czy to były łzy z bezsilności, rozpaczy, wkurwienia czy obawy przed tym, że nigdy się od niego nie uwolnię. Nie wiem...
Przykre jest to, że kiedy do Ciebie jadę, natykam się na jej rzeczy. Ubrania, tampony, globulki, kosmetyki, zdjęcia, ramki. I jeszcze powiesz, że jestem dziwna. Jestem, bo tkwię w takim idiotycznym związku.
Ciągle ten sam schemat zdrady. Wyrzucam sobie, że z tym nie kończę. Ale się boję. Boję się Ciebie. Boję się, że mi odbierzesz resztę radości z życia. Tracę dni, miesiące, lata. Czuję to. Wiem, że czeka mnie leczenie, jestem już bliżej niż dalej tego, ale wiem, że będzie mi trudno się przeciwstawić. Ze strachu. Z miłości. Z głupoty. Bo głupio 4 lata temu, gdy mnie zdradzałeś z Agnieszką vel Calineczką z Zabrza, walczyłam o nas. Zmieniła siebie i wszystko wokoło. I po co to było? Czy wyglądam dobrze, czy nie - Ty i tak mnie zdradzałeś! Zmieniałam się, bo myślałam, że się zmienisz. A Ty zafundowałeś mi Kasię Kochaną Żonkę, zaraz potem Justysię, i teraz Alicję z Krainy Czarów. Jesteś podły, i coraz częściej widzę, że ludzie obok Ciebie są tacy sami.
Powinnam się zemścić. I tak czuję wewnętrznie, ale nie potrafię, bo mi mój kręgosłup moralny na to nie pozwala. A może to kwestia tego, kiedy przeleje się czara goryczy. Raz już kipiała, a Ty mnie wtedy znowu omotałeś. Nie wiem czemu. Po co chcesz być ze mną? Po co, skoro możesz mieć każdą! Ładniejszą, wyższą, zgrabniejszą, lepszą we wszystkim. Dlaczego to mi zawracasz głowę?...
Dużo bym dała, żeby ostatnich 4 lat nie było. Bo nie miałabym tych problemów co dziś. Żyłabym spokojniej. Bez wysypek, zszarganych nerwów i depresji. Zawsze sądziłam, że miłość to patologiczne uczucie. Dziś już wiem, że to szczera prawda...
poniedziałek, 22 maja 2017
Kocha, nie kocha, kocha, nie kocha ...
Rzec by można, że wracam się do punktu wyjścia. I nie mam pojęcia, jak to rozegrać. Myślałam, że trzasnę drzwiami, ale nie potrafię... Myślałam, że coś zrozumiał, że mu zależy. I zależy - na sobie najbardziej i swoich potrzebach. Kotuś, masz rację, powieszę się, ale nie przez pracę. Ty będziesz tego przyczyną...
Numer 4 - Alicja w krainie czarów... Witamy w krainie czarnej magii... I nie jestem zła, ani wściekła. Jestem autentycznie zawiedziona. Jest mi przykro, że mówisz mi, że mnie kochasz, a potem mnie zawodzisz. Kolejny raz niestety... Ale najgorsze jest to, że jestem zbyt słaba, żeby z tym wszystkim skończyć. Słaba psychicznie jak nigdy wcześniej ...
"Serca rytm" - kiedy nadawałam blogowi nazwę, nie myślałam, że serca rytm będzie mi wyznaczał rzeczywiście ścieżkę życia i stanie się moim problemem w objawach psychosmoatycznych...
"Serca rytm" - kiedy nadawałam blogowi nazwę, nie myślałam, że serca rytm będzie mi wyznaczał rzeczywiście ścieżkę życia i stanie się moim problemem w objawach psychosmoatycznych...
piątek, 28 kwietnia 2017
Naiwna...
Masz rację, jestem naiwna. Jestem z Tobą, a to od lat jest naiwne...
Stało się. Nie minęło nawet 20 dni. Miałam wypadek. Z nerwów, braku rozwagi i roztropności. Uważam się za dobrego kierowcę, ale nawet najlepszym zdarza się pomylić, zrobić błąd. Ale to nie jest najgorsze. Mogłam mieć ludzie życie na sumieniu. A to byłoby najgorsze...
Myślę, że to znak. Chciałabym w tym roku przełamać się i pójść na terapię. To chyba dobry moment, póki nie wydarzy się coś gorszego...
Boże, z jednej gównianej sytuacji wyszłam, zajęło mi to cholernie długie 12 lat. Dałam radę, i miałam piękną wizję na lepsze życie. I wkopałam się znowu. Czuję, że gasnę. Dosłownie tli się we mnie wszystko. Tli ostatkiem sił... Nie mam nadziei, tak naprawdę. Na nic. Tak samo jak siły. Żyję i czuję się jak cień. A tam gdzie powinnam szukać pomocy, nie mogę...
Dla Ciebie, bo może kiedyś zrozumiesz, co się stało i jak bardzo mnie zniszczyłeś (choć wiem, że i tak tego nie zrozumiesz):
czwartek, 13 kwietnia 2017
Odzyskać radość życia
Jak odzyskać radość życia? Niby wiem, sama to doradzam ludziom. Ba, nawet w podobnych sytuacjach im radzę. A jak jest? Tak, że nie potrafię tego zrobić sama. O ironio losu...
Kiedyś się już podniosłam po problemie. Zajęło mi to jakieś 12 lat, ale sama to uczyniłam. I byłam wtedy szczęśliwa. A czy dziś jestem? Nie. Nie jestem...
Bzdetne rzeczy wprowadzają mnie z równowagi. Wiem, że powinna pójść do psychologa. Wiem, ale nie idę. Trzeba nie mieć toksyny wokół siebie, żeby to wsparcie zadziałało. A ta toksyna jest i będzie jeszcze trochę ze mną. Ta poprzednia i ta obecna. Z tą obecną wiem, że sobie poradzę, bo już radzę. Nie potrafię sobie radzić z tą poprzednią. I patrzę w te małe brązowe oczka i wiem, że tak tosyna jeszcze będzie. Boję się. Boję się, że nie mam czasu na odzyskiwanie radości życia. Czas lecie, lata mkną, a ja jestem w tym samym punkcie. Tylko bardziej zmęczona, zestresowana, załamana, bezradna.
Kocham te małe oczka najmocniej na świecie ...
środa, 5 kwietnia 2017
Opadam z sił...
Od blisko 4 lat ciągle to samo. Zdrada. Brak szacunku. I zamiatanie tego pod dywan. Jak nawet było dobrze to znowu wyszło kłamstwo. A do tego dochodzą moje inne problemy. Opadłam z sił. Czuję to i widzę. Czuję się kiepsko. Bardzo. Jak nigdy w życiu.
Udaję, że daję radę, że jestem szczęśliwa. A prawda jest taka, że mój poziom frustracji sięga zenitu. Tyję, źle śpię, nie mam ochoty na nic. Wszystko co robię, robię dwa razy dłużej - jeśli robię, bo czasem i na to nie mam ochoty.
Ostatnio wjechałam facetowi w tył auta na prostej drodze. Bo jak zwykle myślałam o problemach, zagapiłam się. Niby nic się nie stało, ani mi, ani jemu. Ale zdarzyło się raz, może zdarzyć się drugi. Mam dla kogo żyć i mam jakiś cel w życiu. Tylko się boję. Boję się tego, co będzie. Co mnie zastanie, jak problemy się skończą. Na razie widzę marazm...
Aaa, za niedługo minie 2 lata od kiedy zaczęłam pisać tego bloga. 2 lata od kiedy nie mieszkamy razem. 2 długie lata stagnacji i 2 długie lata braku perspektyw na coś lepszego. Aż w końcu 2 lata na czekanie na obietnice bez pokryć...
Aaa, za niedługo minie 2 lata od kiedy zaczęłam pisać tego bloga. 2 lata od kiedy nie mieszkamy razem. 2 długie lata stagnacji i 2 długie lata braku perspektyw na coś lepszego. Aż w końcu 2 lata na czekanie na obietnice bez pokryć...
Subskrybuj:
Posty (Atom)