piątek, 21 lipca 2017

Łzy...

Jadąc dziś pociągiem, naprzeciwko mnie usiadła młoda dziewczyna. Ładna brunetka, o pełnych ustach. Uśmiechnęła się, powiedziała "dzień dobry" i zapatrzyła się w okno. Płakała. Próbowała ukryć łzy. Zabawne, bo ja też. Obie patrząc pusto w szybę pociągu, płakałyśmy. Drżące usta zdradzały, że to łzy z bólu, rozpaczy. Ja płakałam z powodu złamanego kolejny raz serca. Ona - nie wiem?

Mój płacz spowodowany był kolejny raz tym samym. Nie wiem czy to były łzy z bezsilności, rozpaczy, wkurwienia czy obawy przed tym, że nigdy się od niego nie uwolnię. Nie wiem... 
Przykre jest to, że kiedy do Ciebie jadę, natykam się na jej rzeczy. Ubrania, tampony, globulki, kosmetyki, zdjęcia, ramki. I jeszcze powiesz, że jestem dziwna. Jestem, bo tkwię w takim idiotycznym związku.  
Ciągle ten sam schemat zdrady. Wyrzucam sobie, że z tym nie kończę. Ale się boję. Boję się Ciebie. Boję się, że mi odbierzesz resztę radości z życia. Tracę dni, miesiące, lata. Czuję to. Wiem, że czeka mnie leczenie, jestem już bliżej niż dalej tego, ale wiem, że będzie mi trudno się przeciwstawić. Ze strachu. Z miłości. Z głupoty. Bo głupio 4 lata temu, gdy mnie zdradzałeś z Agnieszką vel Calineczką z Zabrza, walczyłam o nas. Zmieniła siebie i wszystko wokoło. I po co to było? Czy wyglądam dobrze, czy nie - Ty i tak mnie zdradzałeś! Zmieniałam się, bo myślałam, że się zmienisz. A Ty zafundowałeś mi Kasię Kochaną Żonkę, zaraz potem Justysię, i teraz Alicję z Krainy Czarów. Jesteś podły, i coraz częściej widzę, że ludzie obok Ciebie są tacy sami.
Powinnam się zemścić. I tak czuję wewnętrznie, ale nie potrafię, bo mi mój kręgosłup moralny na to nie pozwala. A może to kwestia tego, kiedy przeleje się czara goryczy. Raz już kipiała, a Ty mnie wtedy znowu omotałeś. Nie wiem czemu. Po co chcesz być ze mną? Po co, skoro możesz mieć każdą! Ładniejszą, wyższą, zgrabniejszą, lepszą we wszystkim. Dlaczego to mi zawracasz głowę?...

Dużo bym dała, żeby ostatnich 4 lat nie było. Bo nie miałabym tych problemów co dziś. Żyłabym spokojniej. Bez wysypek, zszarganych nerwów i depresji. Zawsze sądziłam, że miłość to patologiczne uczucie. Dziś już wiem, że to szczera prawda...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz