piątek, 29 września 2017

To koniec...

I nastąpił ten dzień. Wiem, że zrobiłam dobrze.
Dawno nie byłam taka spokojna. Bałam się, a okazało się spokojnie, bez awantur, wyrzutów, podziału wszystkiego. Porostu pojechaliśmy każdy w swoją stronę. Przykre to jest...
Przykro mi, tak bardzo mi przykro. Daliśmy ciała i tyle. Każdy z nas na swój sposób. I każde z nas, kocha tę drugą osobę na swój własny sposób. Nie wiem czego zabrakło? Ale nie dało się już tak dłużej. 
Miała nie płakać, ale nie mogę powstrzymać łez. Chciałabym wierzyć, że będzie dobrze i że jednak może jesteśmy sobie pisani. Ale wiem też, że on dalej będzie brnął w związek z Alicją.  Chyba, że coś go zmieni. Tylko ile na to trzeba będzie czekać? I ile honoru każde z nas będzie musiało poświęcić, żeby się poddać drugiej osobie. To mamy wspólne - honor ponad wszystko. A czasem nie na tym polega życie.

Napisał mi wczoraj, że zmarnował swoje życie. Ja też. Jedziemy na tym samym wózku. Oboje coś zmarnowaliśmy - siebie nawzajem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz