środa, 14 listopada 2018

Zmian ciąg dalszy...

Naprawdę dawno tak nie było. Zaczynam wierzyć w siebie. Tomek zniszczył bardzo dużo w moim życiu. Trudno to teraz tak na szybko odbudować. Ale coś pęka po mału... Cieszy mnie to bardzo... Może wszystko wraca do normy... Oby...

wtorek, 6 listopada 2018

Zmiana...

Coś się zmieniło. Czułam, że tak będzie. I ufam, że się nie mylę. Wierzę, że kiedy skończą się moje problemy i zapomnę, to odbuduję swoje własne ja.

"Gwiazdy darzą Cię szczęśliwym blaskiem,
więc nie obawiaj się przyszłości".
Moja dzisiejsza wróżba chińska :-)

wtorek, 30 października 2018

Uśmiech od ucha do ucha

Chyba muszę wziąć sobie słowa Piotrka do serca. Więcej czasu dla siebie, mniej pracy.
Zauroczył mnie. Szkoda, że czasem ktoś musi nam coś uświadomić, zanim sami na to wpadniemy... 
Od paru dni mam ochotę ciągle się uśmiechać. Może w końcu idzie lepszy czas...Naprawdę ostatnie dni mam rewelacyjne...

sobota, 27 października 2018

Balety...

Dawno, a może w zasadzie nigdy się tak nie czułam. Dobrze!
Obcy ludzie sprawili, że nie czułam się gorzej, skrępowanie.
Brakuje mi tej pewności, że mogę być i żyć normalnie.
Dzięki P. Niby nic, ale sprawiłeś, że zaczęłam wierzyć w siebie. I to bez terapii. Brakuje mi takiej zabawy i takiego dobrego kontaktu. Fajnie być adorowaną, zauważoną i traktowaną z szacunkiem. Prawie zapomniałam, jak to jest. A jest to takie miłe. I naprawdę chyba nic faceta nie kosztuje. Ale nie każdy ma klasę.
Super wieczór i super ludzie. Aż niemożliwe, żeby buzia śmiała mi się samoczynnie ciągle i ciągle. A jednak... To taki czas, który chce się ciągle powtarzać...



poniedziałek, 8 października 2018

Zawirowania

Raz jest dobrze, a raz źle. 
Właśnie przypomniałam sobie, że kiedyś pisałam wiersze. Pustka i ból powodowały, że pisałam. Dziś też jest pustka i ból, ale już nie potrafię pisać. 
Z Mickiewicza, zawsze mi towarzyszył z tym wyznaniem...

Polały się łzy me czyste, rzęsiste

Na me dzieciństwo sielskie, anielskie,

Na moją młodość górną i durną,

Na mój wiek męski, wiek klęski;

Polały się łzy me czyste, rzęsiste...


środa, 26 września 2018

Przepraszam...

Nie wiem czy jestem gotowa na te słowo. A mi je napisałeś. Na urodziny, przy okazji życzeń. Pół dnia zbierałam się, żeby odpisać, że dziękuję za życzenia. Bardzo dużo mnie to kosztowało. Kolejne kilka miesięcy mnie to boli. Boli i wzbudza strach. Ode mnie życzeń urodzinowych nie otrzymałeś. Bo i po co? Nie umiem udawać, że jest ok. Nie da się od tak przeprosić. Nie sądziłam, że po blisko roku będą tak mocno kipiała złością do Ciebie. Nienawiścią. 
Skrzywdziłam samą siebie, będą z Tobą i pozwalając Ci na zniszczenie mnie. Trudno to wszystko odbudować. A czas leci. Umyka mi przez palce. Staram się nie pokazywać tego, co mi w sercu gra. Ale bardzo się boję, jutra, przyszłości. Wszystko co robię, wydaje się takie mało istotne. Trudno się uczę, koncentruję, robię banalne błędy. Czuję, że tracę siebie. W sumie to będąc z Tobą, straciłam siebie bezpowrotnie. Nie umiem wrócić do tego co było kilka lat temu. I boję się, że już nie wrócę. Z każdym dniem tracę wiarę.
Beznadzieja, tak w jednym słowie...
I znając się trochę na psychologii, wie że powinnam pójść na terapię. Czekam. Odwołałam ją z początkiem lata, bo wydawało mi się, że jest dobrze. Czasem, chwilowo tak. Ale potem przychodzi standard, proza życia i jest nijak. Powinnam wierzyć, że terapia pomoże, ale często mam wątpliwości. Wydaje mi się, że wyolbrzymiam, że inni mają większe problemy. Może wymyślam?
Masakra tak bać się wszystkiego i być wkurw*onym na wszystko...
 

niedziela, 27 maja 2018

Czas na nową miłość?

Myślę, że to już czas na coś nowego. Tylko problemem jest wartościowa osoba, z którą można będzie cokolwiek tworzyć. Coś co nie jest przygodą, krótką znajomością, a trwałym czasem i budowaniem wspólnego bezpiecznego jutra.
A tak przy okazji, miło gdy ktoś się nami zauroczy. Pięknie czuć w sercu znowu to ciepło i wiarę, że można coś, dla kogoś jeszcze znaczyć. 

sobota, 28 kwietnia 2018

Strach

Boję się. Czego? Przyszłości. Swoich myśli.  Swojego umysłu.  Obłędu.  Tego, że nigdy nie wrócę do tego stanu jaki był przedtem. Mało co mnie cieszy. Nie umiem się tak, jak kiedyś cieszyć, tym co robię.  Taka jest prawda. Dla mnie brutalna. I tego się boję. Tej zmiany i strachu, że nie będzie lepiej. Znowu mnie wszystko swędzi. Z nerwów, z problemów, ze wszystkiego. Nawet z tych pozytywnych rzeczy. Boję się,  że nigdy z tego nie wyjdę. Mam zaniki pamięci, gubię się czasem w wykonywaniu czynności. Tracę kontrolę nad słowami. Zapominam o prostych słowach. Próbuje się kontrolować. Ale jak mam dużo zadań,  to ciężko to wychodzi. Masę energii muszę w to włożyć. Za dużo... I w tym wszystkim czuje się, że jestem sama...

czwartek, 1 lutego 2018

Miłość uskrzydla

Nigdy nie zapomnę słów moich koleżanek z pracy sprzed 4-5 lat: "Jak miłość uskrzydla". Zmieniłam się dla niego, fizycznie i psychicznie, to była ta zmiana, która miała uskrzydlać. A stało się tak, bo dup*k mnie zdradził pierwszy raz. Stanęłam na rzęsach, żeby nas ratować. Dziś wiem, że nie było warto. Owszem, miałam skrzydła, ale mi je odciął. Odciął, zniszczył i wyrzucił. I nie mogę ich odzyskać. 
Bywają takie dni, że go nienawidzę, ale większość jest takich, że jest mi to już obojętne. Postawiłam sobie nowe cele, choć czuję ogromny strach.
Każdy widzi to, co chce widzieć. Widzimy ideał, który sami kreujemy w oczach innych, a prawda może być zupełnie inna. Zapytał mnie ktoś ostatnio, czy mocno przeżywałam odejście, bo nic po mnie nie było widać. Kto chce widzieć, to zobaczy. Nie jestem typem płaczki. Przeżyłam ten związek okropnie, psychicznie i fizycznie. Dobra mina do złej gry? Tak, zdecydowanie. Nie lubię być w centrum uwagi. Poza tym, po co ma mi ktoś współczuć, nie znając prawdy.

Przyjdą dobre dni. Nadzieję mieć trzeba...

wtorek, 9 stycznia 2018

Bo nie chcę...

"Czasem nie można przestać kochać, ale trzeba zapomnieć. Ja nie potrafię, bo nie chcę..."

Hmm... życzenia świąteczne. Bo nie chcę - ciągle brzmi to w mojej głowie. Co to zmieni? I po co to? Napisał pierwszy, prawdę mówiąc trochę się tego bałam. Bałam, bo wydawało mi się, że mnie to zezłości, zestresuje. Ale nie. Może to jakiś postęp z mojej strony. Cieszy mnie to, ale i tak mam nadzieję, że nigdy go już nie zobaczę i zapomnę szybko. Tyle lat zmarnowanych... Teraz powinno być już tylko lepiej :-)
Strach nie mija, bo nie da się tak z dnia na dzień zmienić swoich uczuć i obaw, ale jest lepiej. Życie toczy się dalej przecież. Tylko jaką będzie miało za kilka lat wartość?...

Miłość to naprawdę patologiczne uczucie, bo odbiera rozum, jedyne narzędzie do racjonalnego myślenia. I niby człowiek o tym wie, ale jak przychodzi co do czego, to go zaćmienie bierze.