niedziela, 28 lutego 2016

Nie ty, to będzie inna

Kiedyś usłyszałam, że nie ja to będzie inna. To była odpowiedź na moje: Kiedyś zostaniesz całkiem sam... Nie zrozumiał, bo to facet w końcu (nie obrażając nikogo)...
 
Łatwo jest Ci mówić, ale trudniej zrobić
jeszcze trudniej utrzymać za ogon dwie sroki.
Jak nie umiesz się obronić pokusy się nie czają,
a od żadnej nie usłyszysz słodkiego dobranoc.
Podejmujesz wybór, ponosisz konsekwencje - czemu znów to robisz, skoro tak bardzo nie chcesz?
Do siebie miej pretensje, Boże to takie męskie
- chcesz ciepła w domu jednocześnie ognia na mieście?
Pusta przestrzeń przypomni ci o błędach, chciałeś ognia to z piekła ogień cię dosięga.
I nie rozgrzeje serca jak prawdziwe emocje,
bo znowu wyszło źle, a znowu chciałeś dobrze.
Mogłabym ci wiele dać, to za czym tęsknisz,
mogłabym za tobą stać, uczynić wielkim
gdybyś naprawdę chciał, powiedział to głośno,
a karma jest zołzą pokaże ci samotność.
 
Źródło: KaeN - "Zbyt wiele" ft. Cheeba, Wdowa


I co dalej?

I co dalej? Nie ma szału, nie ma motylków w brzuchu, nie ma radości. Jest strach. I chęć przestania się bać. Naprawdę się boję, boje się, że mi go zabierze, a dla mnie nie ma nic cenniejszego na świecie...
Właśnie pomyślałam sobie, że może by dać temu szansę. Boże, kolejny raz. Kiedyś w to naprawdę wierzyłam, a teraz się boję. Może moje warunki będą dla niego do zaakceptowania? Może się zmieni? Może dla mnie to zrobi? I teraz nie wiem, czy sobie to wybić od razu z głowy czy łudzić się dalej? Wiem, co bym usłyszała od innych - to pierwsze...
Okłamuje mnie, a twierdzi, że docenia. Ładne mi gadanie. Mieszka z inną, żyje z inną, a mi nawet tego nie zaproponuje. Nie planuje życia. Obiecał coś i nie dotrzymuje słowa. Ja nie mam już 20 lat żeby tak czekać ciągle. Czy aż tak dużo wymagam - tylko trochę szczęścia i spokoju i bliskości kogoś kogo się kocha. Rzadko mu to mówię, ale go kocham. Mimo wszystko. Tylko jak długo będzie to mimo wszystko?...

wtorek, 16 lutego 2016

...

A najgorsze jest to, że ten ból będzie towarzyszył mi zawsze. Nie odejdzie, osłabnie, ale zawsze będzie tuż obok i będzie siał niepewność i obawę przed kolejnym bólem...

Łzy... a duże dziewczynki ponoć nie płaczą...

Choć raczej powinnam zacytować: grzeczne dziewczynki odchodzą do 10 lat. Hmmm, trochę mi jeszcze zostało...
A tymczasem, ból rozdziera mi serce. I każdego dnia to samo. Wiem, co powinnam zrobić, ale się boję. Ciągle ten durny strach. Ogarnia mój umysł i serce. I wiem, że to durne. Że tak nie powinno być. Ale cholera jest!!! I czemu mnie to boli? Przecież to nie ja nawalam. Zrobiłam kiedyś błąd, bo pokazałam, że jestem nadal, mimo jego błędów. Pokazałam, że tak mam być. Co mną kierowało? :( Sama powinna to sobie wyrzucać każdego dnia, ku przestrodze...

poniedziałek, 15 lutego 2016

Obłęd

Nie ma minuty, nie ma sekundy, żebym nie myślała, co dalej. Nie ma dnia, bez myślenia o tym, jak żyć mam dalej i co wybrać, jak postąpić. Można zwariować...
Jedno wiem na pewno - nie jestem już tą samą osobą. Wszystko się zmieniło...
Kiedyś, przy pierwszej jego pannie, usłyszałam, że prosi mnie żebym zabrała rzeczy i odeszła. Głupia byłam, bo zostałam i o to walczyłam. A dziś? Dziś pakowałabym się na jego oczach i odeszła trzaskając drzwiami...