Z miłości w nienawiść przejść można bardzo łatwo. Czas tak szybko pędzi, że aż trudno się spostrzec, że to już jest to uczucie. Nie boli mnie to, że go nie ma. Boli mnie to, że dalej wychodzą jego oszustwa, których się wyparł. Żyje jakby się nic nie stało, zero sumienia. Może nie musi go mieć, ale przepraszam by się przydało. Zabrał mi najlepsze lata życia. I co? I nic. On bawi się dalej w mikołaja z Alicją, a ja próbuje żyć dalej. Beznadziejnie to brzmi. Ale niszcząc mnie psychicznie spowodowała, że trudno będzie mi zaufać ponownie. Nie nawidzę go za to. A może wystarczy trochę czasu i się uda zapomnieć? Czas pokaże...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz