piątek, 8 września 2017

Nienawidzę Cię...

Autentycznie, nienawidzę... Cyniczny ch*j z Ciebie. Nie życzy się nikomu źle, ale chciałabym, żebyś kiedyś upadł i był sam. I cierpiał. Sto razy mocniej niż osoby, którym zadałeś kiedyś ból. 
Zniszczyłeś mnie, zgnoiłeś psychicznie. Spowodowałeś, że samoocena, którą budowałam przez 12 lat wzięła i poszła się piep***ć. Jestem emocjonalnym wrakiem, choć uważam, że do tej pory świetnie się kamuflowałam. Jestem nikim, bezwartościowym, nijakim tworem. Zdolnym tylko do bzykania. Taka prawda. Tak się czuję, kiedy myślę o Tobie, kiedy z Tobą jestem. Strach, który mnie ogarnia przesłania mi jasne spojrzenie na rzeczywistość. O to Ci chodziło? I co z tego masz? Niespecjalnie nic! Więc czemu mi to robisz nadal...
Boję się, autentycznie, że nie dam rady. Od przyszłego tygodnia zaczynam spotkania z psychologiem. Cieszę się i boję jednocześnie. Daje mi to nadzieję, że będę się lepiej czuć, nie będę się drapać, nie będzie mnie bolało serce. Ale boję się, bo będę musiała zmierzyć się z problemami, a nie wiem czy mam na to siłę.

Kiedyś mi powiedziałeś, przy okazji zdradzania mnie z Agnieszką vel Calineczką z Zabrza, że jak ktoś kogoś kocha to pozwoli mu odejść i być szczęśliwym. Liczę na to.

Dzień, w którym się od Ciebie uwolnię będzie moim najszczęśliwszym. I wiesz - to jest już moim marzeniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz