wtorek, 27 grudnia 2016

Słowo kocham niech raz jeszcze z twych ust usłyszę...

Nie mówię "kocham". Bo uważam, że to słowo można okazać. Gestami, czynami, szacunkiem, traktowaniem. Może być czymś więcej niż słowem. Ale to prawda, nie mówię go. Nie mam wyraźniej potrzeby. Miotami się, waham, nie wiem co mam myśleć, co czuć.
Niby kocham, ale... Jest to "ale". Nie wiem, jak mam sobie je interpretować. Nie mam na to siły, czasu, prawdę mówiąc ochoty... Jestem zmęczona, różnymi sprawami, tym też. Kiedy przestanę? nie wiem...

sobota, 10 grudnia 2016

Wie, ale nie wiem

Niby wiem, że to nie ma sens, ale tkwię w tym dupiatym marazmie. Jedno wiem. Kiedy to się skończy, a w końcu będzie musiało, będę inną osobą. Już nigdy nie będę sobą. Już nie jestem sobą prawdę mówiąc. Nic mnie nie cieszy. Trzy lata walki o nic pokazało w końcu co się dzieje z człowiekiem. Jestem wrakiem. Wrakiem dawnej siebie. Opadam na dno. Tak dziś czuję.
Ciągle jest we mnie ten sam strach. Teraz większy. Boję się. Dziś to już jest strach.

J. dalej jest, była. I myśli, że tego nie widziałam. Wykorzystuje to, że nie potrafię być suką i sypie mi wiatr w oczy. Święte słowa N.N.

wtorek, 3 maja 2016

Rozmowa, i co dalej?

I była rozmowa, znowu to samo, co rok temu. Ja naprawdę tego nie ogarniam. Zero wyciągniętych wniosków. I jedna różnica - ja nie zamierzam tego ratować. Nie tym razem.

czwartek, 7 kwietnia 2016

Brak czasu...

Cieszy mnie to, bo się nie widujemy... Ale czas opóźnia moje odejście... Ani to dobre, ani złe... Dojrzewam do tego, żeby coś z tym zrobić...

niedziela, 27 marca 2016

Brak chęci...

Ogarnia mnie taki autentyczny brak chęci oglądania go. Nawet na święta go nie zaprosiłam. Niby sam zaproponował, ale ja nie miałam ochoty robić tego pierwsza. Chyba trochę liczę, że samo się to rozwali. Chciałabym, żeby to już nastąpiło, bo nie chcę mi się z nim ani gadać, ani oglądać, ani nic.
Zaczynam żyć swoim życiem, swoimi planami. Nie widzę szansy powrotu, bo do czego. Do tych kłamstw, obłudy i chamskiego traktowania? Nie mogę na niego liczyć nawet w najbardziej przyziemnych rzeczach.
Ciekawa jestem, jakie kłamstwo mi wciśnie za tydzień?

czwartek, 10 marca 2016

Nadziei początek (koniec)?

Nie mogę przestać o tym myśleć, że mogłoby być dobrze, gdyby tylko chciał. Nadzieja wkrada się w moje serce. Ale skoro, robi to co robi, to chyba jednak nie chce.

Frustracja

Frustracja powoduje, że jestem wredna dla niego, choć nie chcę. Naprawdę nie chcę, kocham go. Ale nie potrafię inaczej. Starałam się wybaczyć, ale dobił mnie kolejną panną i tymi kolejnymi kłamstwami i tajemnicami. Gdyby tego nie było to zniosłabym wszystko inne.
 
Patrzę w jego twarz i wiem, że go kocham i wiem, że gdybym odeszła, będę tęsknić i żałować. Ale nie mam już wyjście i nie mam już siły. Naprawdę chciałabym być jego żoną i mieć z nim dziecko, żyć jak normalna rodzina. Ale boję się, że dalej będzie tak samo. Teraz jest dobrze, jest miły. A jak zamieszkamy znowu razem?? Boję się powrotu z rozrywki.
Po prostu się boję...
 
Tulę tego małego zwierzaka z nadzieją, że zawsze będzie ze mną, ale tego też nie wiem... Boję się go stracić, bo tego nie przeżyję. Jest moim jedynym światłem w tej całej sytuacji. 

niedziela, 28 lutego 2016

Nie ty, to będzie inna

Kiedyś usłyszałam, że nie ja to będzie inna. To była odpowiedź na moje: Kiedyś zostaniesz całkiem sam... Nie zrozumiał, bo to facet w końcu (nie obrażając nikogo)...
 
Łatwo jest Ci mówić, ale trudniej zrobić
jeszcze trudniej utrzymać za ogon dwie sroki.
Jak nie umiesz się obronić pokusy się nie czają,
a od żadnej nie usłyszysz słodkiego dobranoc.
Podejmujesz wybór, ponosisz konsekwencje - czemu znów to robisz, skoro tak bardzo nie chcesz?
Do siebie miej pretensje, Boże to takie męskie
- chcesz ciepła w domu jednocześnie ognia na mieście?
Pusta przestrzeń przypomni ci o błędach, chciałeś ognia to z piekła ogień cię dosięga.
I nie rozgrzeje serca jak prawdziwe emocje,
bo znowu wyszło źle, a znowu chciałeś dobrze.
Mogłabym ci wiele dać, to za czym tęsknisz,
mogłabym za tobą stać, uczynić wielkim
gdybyś naprawdę chciał, powiedział to głośno,
a karma jest zołzą pokaże ci samotność.
 
Źródło: KaeN - "Zbyt wiele" ft. Cheeba, Wdowa


I co dalej?

I co dalej? Nie ma szału, nie ma motylków w brzuchu, nie ma radości. Jest strach. I chęć przestania się bać. Naprawdę się boję, boje się, że mi go zabierze, a dla mnie nie ma nic cenniejszego na świecie...
Właśnie pomyślałam sobie, że może by dać temu szansę. Boże, kolejny raz. Kiedyś w to naprawdę wierzyłam, a teraz się boję. Może moje warunki będą dla niego do zaakceptowania? Może się zmieni? Może dla mnie to zrobi? I teraz nie wiem, czy sobie to wybić od razu z głowy czy łudzić się dalej? Wiem, co bym usłyszała od innych - to pierwsze...
Okłamuje mnie, a twierdzi, że docenia. Ładne mi gadanie. Mieszka z inną, żyje z inną, a mi nawet tego nie zaproponuje. Nie planuje życia. Obiecał coś i nie dotrzymuje słowa. Ja nie mam już 20 lat żeby tak czekać ciągle. Czy aż tak dużo wymagam - tylko trochę szczęścia i spokoju i bliskości kogoś kogo się kocha. Rzadko mu to mówię, ale go kocham. Mimo wszystko. Tylko jak długo będzie to mimo wszystko?...

wtorek, 16 lutego 2016

...

A najgorsze jest to, że ten ból będzie towarzyszył mi zawsze. Nie odejdzie, osłabnie, ale zawsze będzie tuż obok i będzie siał niepewność i obawę przed kolejnym bólem...

Łzy... a duże dziewczynki ponoć nie płaczą...

Choć raczej powinnam zacytować: grzeczne dziewczynki odchodzą do 10 lat. Hmmm, trochę mi jeszcze zostało...
A tymczasem, ból rozdziera mi serce. I każdego dnia to samo. Wiem, co powinnam zrobić, ale się boję. Ciągle ten durny strach. Ogarnia mój umysł i serce. I wiem, że to durne. Że tak nie powinno być. Ale cholera jest!!! I czemu mnie to boli? Przecież to nie ja nawalam. Zrobiłam kiedyś błąd, bo pokazałam, że jestem nadal, mimo jego błędów. Pokazałam, że tak mam być. Co mną kierowało? :( Sama powinna to sobie wyrzucać każdego dnia, ku przestrodze...

poniedziałek, 15 lutego 2016

Obłęd

Nie ma minuty, nie ma sekundy, żebym nie myślała, co dalej. Nie ma dnia, bez myślenia o tym, jak żyć mam dalej i co wybrać, jak postąpić. Można zwariować...
Jedno wiem na pewno - nie jestem już tą samą osobą. Wszystko się zmieniło...
Kiedyś, przy pierwszej jego pannie, usłyszałam, że prosi mnie żebym zabrała rzeczy i odeszła. Głupia byłam, bo zostałam i o to walczyłam. A dziś? Dziś pakowałabym się na jego oczach i odeszła trzaskając drzwiami...