piątek, 29 września 2017

To koniec...

I nastąpił ten dzień. Wiem, że zrobiłam dobrze.
Dawno nie byłam taka spokojna. Bałam się, a okazało się spokojnie, bez awantur, wyrzutów, podziału wszystkiego. Porostu pojechaliśmy każdy w swoją stronę. Przykre to jest...
Przykro mi, tak bardzo mi przykro. Daliśmy ciała i tyle. Każdy z nas na swój sposób. I każde z nas, kocha tę drugą osobę na swój własny sposób. Nie wiem czego zabrakło? Ale nie dało się już tak dłużej. 
Miała nie płakać, ale nie mogę powstrzymać łez. Chciałabym wierzyć, że będzie dobrze i że jednak może jesteśmy sobie pisani. Ale wiem też, że on dalej będzie brnął w związek z Alicją.  Chyba, że coś go zmieni. Tylko ile na to trzeba będzie czekać? I ile honoru każde z nas będzie musiało poświęcić, żeby się poddać drugiej osobie. To mamy wspólne - honor ponad wszystko. A czasem nie na tym polega życie.

Napisał mi wczoraj, że zmarnował swoje życie. Ja też. Jedziemy na tym samym wózku. Oboje coś zmarnowaliśmy - siebie nawzajem.

czwartek, 28 września 2017

No i jest!

Standard - bo standardem jest jego pytanie, czy mam ochotę na rozluźnienie i przyjemność?
Piszę, że nie, że chcę pogadać. I jest telefon.
Biedny ma problemy, więc on nie wie czy chce rozmawiać. Boże!!! Ciągle on!!! Każdy ma problemy, trzeba im stawiać czoła, a nie chować głowę w piasek. Mówię mu, że potrzebuję tego, bo to jest część mojej terapii. A on, że pierwszy raz słyszy, że chodzę. No właśnie!!! Nie mówimy sobie o osobie, o problemach, troskach. Właśnie o to chodzi, o rozmowę o tym. Wymyślił neutralne miejsce do spotkania, nie w domu u niego. Jak chcę pogadać to będziemy rozmawiać w publicznym miejscu. A jak byłoby bzykanie, to u niego. Nie ogarniam!!! 

Ale już jest pierwszy krok za mną. Spokojna byłam, choć ciśnienie miałam 500/900.

środa, 27 września 2017

Chwila prawdy i sądny dzień

Boże, choć w ciebie nie wierzę, daj mi jutro siłę. Może jutro wszystko się zmieni. Chcę, żeby się to już wszystko skończyło, raz na zawsze...
Nie chcę już żyć w strachu, a boję się strasznie...

poniedziałek, 25 września 2017

Czy dam radę?

Czy dam radę? Czy będę na tyle silna, żeby zawalczyć o siebie? Kto, jeśli nie ja!!! 


Tak, Ty!
Zniszczyłeś mnie

Wniosłam Cię wysoko na przestworza
A Ty stamtąd teraz nie wracasz
Powoli doszło do tego, że pozwoliłeś mi spłonąć
A teraz jesteśmy popiołem na ziemi

Nigdy nie mów, że po prostu odeszłam
Zawsze będę cię pragnąć
Nie mogę żyć w kłamstwie, uciekając od życia
Zawsze będę cię pragnąć


piątek, 8 września 2017

Nienawidzę Cię...

Autentycznie, nienawidzę... Cyniczny ch*j z Ciebie. Nie życzy się nikomu źle, ale chciałabym, żebyś kiedyś upadł i był sam. I cierpiał. Sto razy mocniej niż osoby, którym zadałeś kiedyś ból. 
Zniszczyłeś mnie, zgnoiłeś psychicznie. Spowodowałeś, że samoocena, którą budowałam przez 12 lat wzięła i poszła się piep***ć. Jestem emocjonalnym wrakiem, choć uważam, że do tej pory świetnie się kamuflowałam. Jestem nikim, bezwartościowym, nijakim tworem. Zdolnym tylko do bzykania. Taka prawda. Tak się czuję, kiedy myślę o Tobie, kiedy z Tobą jestem. Strach, który mnie ogarnia przesłania mi jasne spojrzenie na rzeczywistość. O to Ci chodziło? I co z tego masz? Niespecjalnie nic! Więc czemu mi to robisz nadal...
Boję się, autentycznie, że nie dam rady. Od przyszłego tygodnia zaczynam spotkania z psychologiem. Cieszę się i boję jednocześnie. Daje mi to nadzieję, że będę się lepiej czuć, nie będę się drapać, nie będzie mnie bolało serce. Ale boję się, bo będę musiała zmierzyć się z problemami, a nie wiem czy mam na to siłę.

Kiedyś mi powiedziałeś, przy okazji zdradzania mnie z Agnieszką vel Calineczką z Zabrza, że jak ktoś kogoś kocha to pozwoli mu odejść i być szczęśliwym. Liczę na to.

Dzień, w którym się od Ciebie uwolnię będzie moim najszczęśliwszym. I wiesz - to jest już moim marzeniem.