środa, 5 kwietnia 2017

Opadam z sił...

Od blisko 4 lat ciągle to samo. Zdrada. Brak szacunku. I zamiatanie tego pod dywan. Jak nawet było dobrze to znowu wyszło kłamstwo. A do tego dochodzą moje inne problemy. Opadłam z sił. Czuję to i widzę. Czuję się kiepsko. Bardzo. Jak nigdy w życiu.
Udaję, że daję radę, że jestem szczęśliwa. A prawda jest taka, że mój poziom frustracji sięga zenitu. Tyję, źle śpię, nie mam ochoty na nic. Wszystko co robię, robię dwa razy dłużej - jeśli robię, bo czasem i na to nie mam ochoty.
Ostatnio wjechałam facetowi w tył auta na prostej drodze. Bo jak zwykle myślałam o problemach, zagapiłam się. Niby nic się nie stało, ani mi, ani jemu. Ale zdarzyło się raz, może zdarzyć się drugi. Mam dla kogo żyć i mam jakiś cel w życiu. Tylko się boję. Boję się tego, co będzie. Co mnie zastanie, jak problemy się skończą. Na razie widzę marazm... 

Aaa, za niedługo minie 2 lata od kiedy zaczęłam pisać tego bloga. 2 lata od kiedy nie mieszkamy razem. 2 długie lata stagnacji i 2 długie lata braku perspektyw na coś lepszego. Aż w końcu 2 lata na czekanie na obietnice bez pokryć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz