niedziela, 27 marca 2016

Brak chęci...

Ogarnia mnie taki autentyczny brak chęci oglądania go. Nawet na święta go nie zaprosiłam. Niby sam zaproponował, ale ja nie miałam ochoty robić tego pierwsza. Chyba trochę liczę, że samo się to rozwali. Chciałabym, żeby to już nastąpiło, bo nie chcę mi się z nim ani gadać, ani oglądać, ani nic.
Zaczynam żyć swoim życiem, swoimi planami. Nie widzę szansy powrotu, bo do czego. Do tych kłamstw, obłudy i chamskiego traktowania? Nie mogę na niego liczyć nawet w najbardziej przyziemnych rzeczach.
Ciekawa jestem, jakie kłamstwo mi wciśnie za tydzień?

czwartek, 10 marca 2016

Nadziei początek (koniec)?

Nie mogę przestać o tym myśleć, że mogłoby być dobrze, gdyby tylko chciał. Nadzieja wkrada się w moje serce. Ale skoro, robi to co robi, to chyba jednak nie chce.

Frustracja

Frustracja powoduje, że jestem wredna dla niego, choć nie chcę. Naprawdę nie chcę, kocham go. Ale nie potrafię inaczej. Starałam się wybaczyć, ale dobił mnie kolejną panną i tymi kolejnymi kłamstwami i tajemnicami. Gdyby tego nie było to zniosłabym wszystko inne.
 
Patrzę w jego twarz i wiem, że go kocham i wiem, że gdybym odeszła, będę tęsknić i żałować. Ale nie mam już wyjście i nie mam już siły. Naprawdę chciałabym być jego żoną i mieć z nim dziecko, żyć jak normalna rodzina. Ale boję się, że dalej będzie tak samo. Teraz jest dobrze, jest miły. A jak zamieszkamy znowu razem?? Boję się powrotu z rozrywki.
Po prostu się boję...
 
Tulę tego małego zwierzaka z nadzieją, że zawsze będzie ze mną, ale tego też nie wiem... Boję się go stracić, bo tego nie przeżyję. Jest moim jedynym światłem w tej całej sytuacji.